Autyzm - podstawowe informacje.
Czy i w jaki sposób dogoterapia może
wpłynąć na rozwój dziecka z autyzmem?

Agnieszka Faber

Terminu „autyzm” użył po raz pierwszy przeszło 50 lat temu psychiatra dr Leo Kanner. Określił tak chorobę dzieci, które skupione są na samych sobie, które mają problemy w kontaktach społecznych i z komunikacją  oraz  które wykazują zaburzenia zachowania. Autyzm to rzadkie zaburzenie, na 10 000 dzieci występuje 4,5 przypadków (badania sporne, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii). Na autyzm cierpi trzy razy więcej chłopców niż dziewcząt. Początkowe objawy wskazujące na tę chorobę rodzice mogą zauważyć już w okresie wczesnodziecięcym. Wiele dzieci wygina się lub nieruchomieje przy próbach brania na ręce czy przytulania. Podczas siedzenia chętnie kołyszą się lub uderzają np. w pręty łóżeczka. U większości dzieci daje się zauważyć przywiązanie do rutynowych czynności - spożywanie tych samych produktów, o tej samej porze, wybieranie ciągle jednego koloru  czy zabawy. Każda proponowana zmiana spotyka się zwykle z odmową lub okazywaną niechęcią. Autyzm  niesie ze  sobą zaburzenia  w  sferze  sensorycznej. Upośledzony bywa jeden lub  kilka  zmysłów. Czucie autysty może być zarówno nadmiernie podwyższone jak i nadmiernie  obniżone. Z tego  powodu dotknięty autyzmem ma problemy z przetwarzaniem docierających do mózgu sygnałów  czuciowych. Inną  zaburzoną  sferą jest sfera myślenia i rozumowania. Wiele dzieci dotkniętych autyzmem nie  potrafi zrozumieć, że każdy człowiek ma własne poglądy, inaczej widzi czy czuje. Dlatego też między innymi dziecko dotknięte  autyzmem poproszone  o pokazanie fotografii siedzącemu  naprzeciwko  dziecku, nie  odwróci  zdjęcia tak by mogło je ono  obejrzeć. Nie rozumie bowiem, że  do drugiego dziecka informacje  docierają inaczej niż do niego. Autyści mają  również  kłopoty  z  nawiązywaniem  kontaktu wzrokowego - unikają spojrzeń, są  one dla  nich krępujące. Charakterystyczne jest  również opóźnienie   mowy (około 30% autystów nie  rozwija funkcji mowy) i echolalia czyli powtarzanie usłyszanych dźwięków, bez  zwrócenia  uwagi i zrozumienia  ich sensu. Łatwo daje  się  również  zauważyć  obsesyjne  zainteresowanie jednym przedmiotem, którego brak powoduje niepokój,  złość czy napady agresji. U osób dotkniętych autyzmem obserwuje się również inne trudne zachowania. Jednym  z nich jest samookaleczania. Najczęściej spotykanymi  formami samookaleczenia  jest gryzienie  rąk,  naciskanie  oczu, uderzanie  głową  o ścianę  czy też  rękami po uszach. Istnieje kilka  potencjalnych powodów samookaleczania się np. próba  zwrócenia  na  siebie  uwagi, odczuwanie przy tym przyjemności lub sygnalizowanie  znudzenia i potrzeby doświadczania nowych bodźców. Gryzienie się następuje  najczęściej, gdy  złamana  zostanie  codzienna rutyna  dziecka lub zwyczaje opieki na dzieckiem. Niektóre  trudne zachowania, jak np. uderzanie głową, nie  są próbą  zwrócenia na siebie uwagi, ale próbą zasygnalizowania rodzicom czy opiekunom bólu, np. ucha. Napady złości czy agresji występują najczęściej u dzieci, które doświadczają frustracji, gdyż nie mogą zrozumieć lub poradzić sobie z jakąś  nową  sytuacją. Czasem jest to następstwo odmowy spełnienia prośby dziecka. Powyższych przykładów trudnych zachowań możemy się pozbyć np. odwracając uwagę dziecka i zajmując je czymś innym.  Autyzm to wg. mnie jedna z najciekawszych zagadek medycyny a także jedna z najtrudniejszych chorób. Chciałabym odnieść tę  chorobę  do niekonwencjonalnej metody terapii jaką jest  dogoterapia i wykazać,  jak  możemy  pomóc  dzieciom autystycznym za pomocą  psa-terapeuty. Jako załącznik dołączam karty  efektów z zajęć przeprowadzonych ze  mną i moim  psem na  turnusie  rehabilitacyjnych z  4,5 letnim  Kacperkiem. Na  podstawie tych kart postaram się  krótko  odnieść  dogoterapię do autyzmu. Czas  trwania jednej  sesji to 20 minut. Jest to czas optymalny zarówno dla psa jak i dla  dziecka. Zajęcia indywidualne są dla psa większym obciążeniem niż zajęcia  grupowe. Pierwszym istotnym czynnikiem była pogoda. Niewątpliwie miała ona wpływ za nastrój Kacpra (Karta Efektów - wtorek 19.07.05 – słonecznie, piątek 22.07.05 - deszczowo). W dni deszczowe ciężej było mu się  skoncentrować i skupić na mnie czy obecności psa, nie potrafił znaleźć sobie miejsca, był marudny. Innym czynnikiem mającym wpływ na powodzenie zajęć jest miejsce oraz ilość osób uczestniczących w zajęciach. Zaobserwowałam, że Kacprowi lepiej wychodzą proponowane przeze mnie zadania gdy jest tylko ze mną i psem. Obecność któregokolwiek z rodziców wpływa rozpraszające. Ważne jest również to, by  zajęcia odbywały się ZAWSZE w tej samej sali. Każdorazowa zmiana otoczenia, sali, pokoju zabierała Kacprowi dużo czasu na  ponowne zaaklimatyzowanie się. Za każdym razem musiał najpierw poznać nowe miejsce. Również dla psów pracujących bardzo ważne jest to by miejsce pracy było jedno i niezmienne. W ten sposób określone miejsce kojarzy się z pracą i ukierunkowuje psa do określonych zachowań. Kacper na początku pierwszych zajęć ignorował psa, a także  odpychał próby zbliżania się psa  do niego. Dziwna była dla niego „struktura” psa tzn. np. miękka, puszysta sierść czy wielkość (taka sama  wysokość). Ważne jest by  podczas  pierwszych zajęć dać dziecku szanse na samodzielną próbę kontaktu ze zwierzęciem. Należy więc prowokować sytuacje, w których pies znajdzie się blisko dziecka, np. wołać go w jego pobliże, podawać mu smakołyki blisko dziecka czy też sprowokować kontakt fizyczny (np. położenie się psa tuż obok dziecka, tak by stykało się ono np. z  grzbietem psa). Tę „prowokację” należy stosować aż do skutku, tzn. do momentu kiedy dziecko SAMO, w własnej woli wykaże  zainteresowanie psem. Kacper po upływie  kilku minut sam odważył się dotknąć psa rączkami lub nóżkami. Kilka razy uderzył psa po grzbiecie. Widząc w jaki sposób pies je smakołyki i jak jest karmiony, sam rzucił swojego paluszka psu, by go  zjadł. To dla osoby  prowadzącej zajęcia ważny  sygnał - dziecko zauważyło psa i wykazało chęć komunikowania się z nim tak jak potrafi. Kacper kilkakrotnie oparł  się plecami o psa, dużo się przy tym śmiał, sprawiało mu to przyjemność. Spodobało mu się również to jak pies  lizał go po rączkach (fragment skóry dziecka smaruje się  odrobiną np. masła i pozwala psu to zlizać - dostarczamy dziecku nietypowych  bodźców  czuciowych). Kacper wykazywał również dużo typowych dla  autyzmu cech np. kołysanie się, mruczenie, krótkie napady złości. Cel pierwszych zajęć został osiągnięty - dziecko zwróciło uwagę na psa, a także  spróbowało nawiązać z nim  kontakt fizyczny. Rozpraszająco wpływała obecność Taty Kacpra  podczas spotkania. Następne zajęcia odbyły się tylko w obecności mojej i psa. Zmienione zostało pomieszczenie na dużą, ale ciemną salę. Dużo czasu zajęło  Kacprowi zapoznanie się z nowym pomieszczeniem. Na początku w ogóle nie  zauważył psa. Kacper bardzo lubił piłki i inne  okrągłe przedmioty, dlatego też na zajęcia zabrałam czerwony krążek. Chłopiec natychmiast zainteresował się  krążkiem, który całkowicie go pochłonął. Obracał  go i wprawiał w zawsze  ten sam ruch. Nie reagował jednak złością, gdy mu go zabierałam. Po raz kolejny należało  zapoznać go z psem i zainteresować nim, bowiem zmiana  pomieszczenia sprawiła, że w  ogóle go nie zauważył. Podczas gdy chłopiec bawił się krążkiem, ja zaczęłam rzucać psu piłkę - również pod nogi Kacpra. Piłka piszczała, co dodatkowo  przemawiało  na naszą korzyść (krążek  nie wydawał żadnych odgłosów). Po kilku  rzutach Kacper zwrócił swą uwagę na  moją zabawę z  psem. Na początku bacznie  obserwował turlającą się piłkę i odgłos jaki z siebie wydaje, gdy  pies weźmie ją do pyska. Zachęcany przeze mnie do podjęcia samodzielnej próby rzucenia  piłki psu chętnie na tę propozycję przystał. Słuchał co do niego mówię. W stosunku do psa  był jednak niedelikatny i nie odczuwał kontaktu z nim. Rzucanie piłki i obserwacja była dla niego wystarczającym bodźcem. Następnie uważnie przyglądał się  karmieniu psa, ale nie podjął samodzielnej próby podania smakołyka. Kacper wziął groszek karmy w dłoń i natychmiast chciał ją sam zjeść (Mama chłopca  wspominała, że to nie  pierwszy raz). Ostatni dzień zajęć odbył się znów w innej sali, tym razem maleńkiej, o bardzo  małej ilości wolnej przestrzeni. Ani pies, ani dziecko nie czuło się komfortowo. Deszczowa pogoda przyczyniła się do tego, że Kacper miał kiepski dzień. Sam nie wiedział co ze sobą zrobić, był nieobecny, trudno było zwrócić jego uwagę na czymkolwiek.  Dopiero po 10 minutach zwrócił uwagę na psa, gdy ten usiadł naprzeciwko niego. Wpatrywał się w psa  kilkadziesiąt  sekund po czym  wrócił  do  swoich zajęć. Podjął próbę naśladowania  psa (ziajanie). Kacper wyraźnie szukał kontaktu z psem, dotykał go dość często a także bacznie obserwował psa. Ważne było to, że to pies przyszedł „do niego” , usiadł bowiem  naprzeciwko, tak, że nie  dało się nie zauważyć jego obecności.  Zajęcia rokowały dobrze, jednak brak wolnej przestrzeni powodował również  niepokój psa, co  w efekcie dało niską skuteczność zajęć. Innymi formami ćwiczeń z psem dla autystów może być np.: - naśladownictwo: „zrób to co ja”- naśladowanie wykonywanych przez terapeutę czynności takich jak  głaskanie, karmienie   psa, czesanie itp. - zrób to  co  pies -  czyli naśladowanie zachowań psa takich jak  siadanie, warowanie, turlanie się, szczekanie, wycie, podskok. Dobrze jest  uczestniczyć w tych czynnościach, tak  by  pokazać dziecku, że wszyscy bawimy  się  dokładnie  tak  samo i że nam również sprawia to przyjemność. - dmuchanie w sierść psa (efekt wizualny), lizanie wody jak piesek, wyklejanie konturów psa watą czy wełną, - wydawanie psu komend - podwyższa to samoocenę dziecka -  ćwiczenie stosunków przestrzennych: wydawanie próśb by dziecko stanęło, usiadło, położyło się  obok/pod/po lewej/prawe stronie psa - przechodzenie pod psem, skłony i opady z pomocą psa (dziecko siedzi plecami do leżącego psa i wykonuje skłony na przemian do ogona i uszu psa) - smarowanie fragmentów ciała dziecka masłem, miodem, tak by doświadczyło dotyku psiego, mokrego języka (np. dla dzieci o niskim  poziomie czucia). Na przykładzie powyższych spotkań z autystą możemy  jednoznacznie stwierdzić, że pies może wspomagać terapię dzieci dotkniętych autyzmem. Obecność psa przyspiesza  zwrócenie na siebie uwagi, pies  dostarcza nowych, nieznanych dotąd bodźców np. poprzez fakturę swojej sierści. Ważne jest, by podążać zawsze za inicjatywą dziecka. W przypadku Kacpra było to  wykorzystanie jego zamiłowania do piłek i okrągłych przedmiotów. Pies jest także urozmaiceniem wobec innych zajęć terapeutycznych. Jest motywacją i podnosi samoocenę dziecka (wreszcie ktoś robi to, co DZIECKO chce, a nie na odwrót jak zwykle). Najważniejszą zaletą obecności psa w zajęciach z autystami jest to, że pies o wiele szybciej dociera do zamkniętego świata dziecka. Pies nie ocenia, nie wydaje poleceń, nie złości się. To wszystko sprawia, że dziecko z przyjemnością uczy się bawiąc.

Bibliografia: Autyzm , P.Randall,  J.Parker, Gdańskie  Wydawnictwo Pedagogiczne

źródło: http://www.pies-dla-stasia.waw.pl/czytelnia/73




© Karolina Wojciechowska - Siberian Husky kennel
Design by A&M